Co zamiast kar wobec dzieci?

Kary wobec dzieciDroga Mamo, Drogi Tato, Drogi Opiekunie! Chciałam podzielić się z Tobą czymś niezwykle istotnym w wychowywaniu dzieci, pomijając oczywiście fakt, że niemalże każdy obszar wychowywania jest bardzo ważny. Wszystkiego jednak nie omówimy, więc zacznę od podstaw, a mianowicie od podejścia do zachowania Twojego dziecka.

Można oczywiście tradycyjnie… po prostu ukarać dziecko za niechciane zachowanie. Jednak zastanówmy się przez chwilę, chociażby na czas czytania przez Ciebie mojego artykułu, czy jest jakiś inny sposób?

Pozwolę sobie stwierdzić z całą odpowiedzialnością, iż wielu rodziców stosuje kary wobec własnych dzieci. Bo jedynka. Bo coś zepsuło. Bo coś nie tak powiedziało. Bo się spóźniło do domu. Bo się zezłościło i trzasnęło drzwiami… Rozumiem, dlaczego tak się dzieje, tzn. rozumiem, dlaczego rodzice tak postępują. W taki sposób usiłują zmienić tzw. złe zachowanie dziecka, pozbyć się go, zniewelować… zamienić na inne, bardziej pożądane. Co najlepsze, w pewnym sensie tak się właśnie dzieje, kary czasowo eliminują „złe” zachowania.

Nasuwa mi się teraz pytanie, na czym Ci zależy rodzicu? By za wszelką cenę, „po trupach” uzyskać coś lepszego, często niestety krótkotrwałego, prowadzącego do buntu, złości lub w drugą stronę – wycofania i lęku… do budowania autorytetu na „sile”, na tym, kto ma rację (zwykle rodzic, który „wie lepiej”), czy jednak pragniesz, by z tych trudniejszych sytuacji Twoje dziecko wyciągnęło lekcje, zrozumienie zdarzenia, realną zmianę?

Pozwolę sobie przytoczyć prosty schemat:

Kara dla dziecka - schemat

Standard? Dla wielu na pewno.

Ukaranie dzieciaków w takich sytuacjach mocno rani młodego człowieka, ponieważ dziecko zachowało się tak a nie inaczej, a sposób, w jaki zostało potraktowane nie ma tak naprawdę związku z zaistniałą sytuacją… Widzisz to?

Co Twoim zdaniem może mieć związek z tymi sytuacjami?

Może w przypadku braku zadania, nadrobienie materiału, poprawa oceny? W sytuacji demonstracji złości rozmowa o tym, co się właściwie stało, zrozumienie emocji dziecka? W przypadku niezjedzonego obiadu – głód? Itd. Mając na uwadze powyższe przykłady mamy do czynienia z naturalnymi konsekwencjami działania młodego człowieka.

Musimy pamiętać o tym, że każde zachowanie jest wypadkową wielu czynników: zmęczeniem, niezrozumieniem sytuacji, etapem w rozwoju, niezaspokojeniem potrzeb, skokiem rozwojowym, dojrzewaniem itd.

Wspominałam już, że rozumiem postawę wielu rodziców, którzy korzystają z kar. Jestem jednak przekonana, że taka postawa nie uczy dzieci niczego dobrego, jak już to „cwaniactwa”, braku zaufania do swoich rodziców, braku chęci do dyskusji z rodzicami, nie widząc przestrzeni do rozmowy…

Spotkałam się też wiele razy z podwójnym karaniem. Ma ono miejsce wtedy, gdy dziecko „nabroi” w szkole, dostając uwagę, minusowe punkty, smutną minkę naklejoną na koszulkę. Po przyjściu do domu rodzic dokłada swoje kilka groszy… no i klops. Nieraz sytuacja wychodzi jeszcze dalej… Dziecko po uwadze w szkole jedzie do dziadków na weekend i tam także nie może czegoś robić… Przyznaję, sama się tak zachowywałam jeszcze niedawno temu. Dzieciaki w różnych domach płacą czasami wygórowaną cenę za swoje zachowania, które tak naprawdę potrzebują ZAOPIEKOWANIA! Niczego więcej…

Wracając do tego, że każde zachowanie jest wynikiem czegoś… Serdecznie polecam docierać do tego, skąd ono się bierze. Taka postawa jest jednak bardziej wymagająca dla rodzica, ponieważ wymaga wolnego czasu na rozmowę, także pokładów troski i cierpliwości, w tym także konfrontacji z jakimś problemem. Dodam też na koniec, że w karach nie zawsze chodzi o ZAKAZY, ale także np. o sposób, w jaki rodzic patrzy na swoje dziecko, jakim tonem mówi, że prycha pod nosem, jest oziębły i niedostępny, dystansuje się, bo teraz to oto dziecko musi swoje odcierpieć za grzechy i grzeszki.

Uważam, że to niezwykle raniące młodych ludzi postawy. Celowo nie wspominam o karach cielesnych, czy pójściu do kąta lub na „karnego jeżyka”. Przyznam, że niezmiernie porusza mnie to, że w wielu domach Rodzice usiłują zbudować dyscyplinę siłą, także poprzez wykluczenie.

Do dzisiaj pamiętam, jak byłam uderzona za to, że miałam stare jedzenie w torbie, między książkami, czy w biurku. Wspominam to bardzo negatywnie, a wydaje mi się, że rodzice mogli postąpić inaczej, np. spytać, czy coś mi nie smakuje, czy może za dużo dostaję jedzenia, mogli się po prostu zatroszczyć o to, niż usiłować wyeliminować to zachowanie siłą. Uważasz, że po laniu już nie ukrywałam jedzenia? Jasne, że to robiłam dalej, tylko szukałam sposobu, by się o tym nie dowiedzieli… Oto niepokojące konsekwencje karania dzieci.

Powoli kończąc… Pragnę być właściwie zrozumiana: na pewno nie jestem zwolenniczką udawania, że nic się nie wydarzyło w takiej czy innej sytuacji, wręcz przeciwnie, jednak każde zachowanie naszego dziecka wymaga od nas – rodziców – chociażby próby zrozumienia tego, skąd to zachowanie się bierze, gdzie może być jego początek oraz znalezienia na nie sposobu, „zdrowego” rozwiązania. Tutaj zachęcam do odpowiedzi na poniższe pytania...

Czy to, co chcę zrobić wobec dziecka jest:

POWIĄZANE z jego zachowaniem?

Czy to, co chcę zrobić jest PEŁNE SZACUNKU?

Czy to, co chcę zrobić jest ZASADNE I PROPORCJONALNE?

Odniosę się jeszcze do tego, by rozmawiać z dzieciakami o tym, co się na pewno wydarzy/co zrobisz, gdy zdecydują się jednak na nieakceptowalne zachowanie, zatem POINFORMUJ ZAWCZASU… a potem się tego KONIECZNIE konsekwentnie trzymaj.

PAMIĘTAJ: by dziecko mogło zachować się lepiej, musi POCZUĆ SIĘ LEPIEJ.

Domyślam się, że to, o czym rodzicu przeczytałeś może nie być „łatwe”, szczególnie, jeśli po prostu stosujesz kary wobec swoich dzieci. Istnieje takie prawdopodobieństwo, że możesz się ze mną nie zgadzać, że możemy mieć skrajnie różne widzenie wychowywania dzieci. Jeśli tak jest, to jedyne, o co mogę Cię poprosić, to o przemyślenie tego tematu. Przeanalizuj sobie swoją sytuacją w domu. Zapraszam także do pełniejszego wpisu na ten temat na mojego bloga: https://niepozytywnarodzina.pl/pozytywna-dyscyplina-kary-i-konsekwencje/

To, o czym piszę powyżej opieram na metodzie wychowawczej, zwanej pozytywną dyscypliną. Mam nadzieję, że zainteresowałam Cię tematem na tyle, byś zdecydował się rodzicu na pogłębienie tego tematu.

Powodzenia, pozdrawiam! Karolina.

Komentarze