Kobiecość górą, czyli modowe trendy z lat 50. i 60. XX wieku

Moda lata 50 i 60 XX wiekuCoco Chanel zwykła mawiać, że moda przemija, zaś styl pozostaje. Spoglądając na trendy w każdym sezonie, trudno nie zauważyć w nich wpływu minionych epok. Współcześni projektanci chętnie sięgają po fasony, desenie i aplikacje, które brylowały na salonach kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat temu, przywołując w ten sposób ducha minionych czasów i zapewniając kobietom bardzo atrakcyjny look.

Elementy retro w codzienne i wieczorowe kompozycje wplatają także styliści oraz fashionistki, które chcą wyróżnić się w tłumie. Od designu z poprzednich lat, będącego dla kobiet synonimem elegancji i szyku, nie stronią ponadto gwiazdy i celebrytki. Dziś powróćmy na chwilę do lat 50. i 60 XX wieku, aby dokładnie przyjrzeć się panującym wówczas trendom. Sprawdzimy, które z nich stały się ikoną mody i na stałe zagościły w damskich garderobach. Postaramy się zainspirować Was również do odkrywania ich na nowo i tworzenia własnych interpretacji stylu retro.

Triumf klepsydry

Fascynującą podróż po świecie trendów rozpoczniemy od lat 50 XX stulecia. Po trudnych latach 40., ogarniętych wojną i czasem odbudowy, kobiety w końcu zyskały chwilę wytchnienia i dosłownie zachłysnęły się modą. Dlaczego? Ponieważ to właśnie ona stanowiła najlepszy sposób na wyrażenie siebie i pozwalała dostrzec przedstawicielkom płci pięknej swoje wewnętrzne piękno. Ze skromnych, prostych uniformów szytych z ciężko zdobytych tkanin, przerodziła się w miniaturowe dzieła sztuki, w których każda kobieta mogła poczuć się naprawdę wyjątkowo. To właśnie w latach 50. do głosu doszła sylwetka klepsydry. Wcięcie w talii oraz ramiona proporcjonalne do bioder inspirowały stylistów i projektantów, w tym samego Christiana Diora, który stworzył w tym okresie ponadczasowy trend New Look.

Dopasowana góra tworzyła doskonały duet z mocno rozkloszowaną mini spódniczką, sięgającą do połowy uda. Podobno sam mistrz bardzo przestrzegał jej długości, odmierzając ją na swoich muzach i modelkach za pomocą linijki. Całość podkreślał najczęściej pasek okalający talię oraz buty na wysokim obcasie. Zamysłem designera było przywrócenie kobiecości, którą stroje przedstawicielek płci pięknej utraciły w poprzednich latach. Moda była dla niego sposobem na ofiarowanie im radości i zainspirowania ich do samodzielnego poszukiwania własnego stylu. W latach 50., kiedy na dobre okrzepły nastroje związane z konfliktem, Paryż na nowo stał się stolicą odzieżowego designu. Oprócz Diora, swoją pracownię u stóp wieży Eiffla miała również Coco Chanel. Niepokorna projektantka dosłownie zerwała z kobiet gorsety i krynolinowe suknie, oferując im w zamian wygodną i niezwykle zmysłową little black dress oraz garsonki złożone z wąskiej spódnicy i prostego, tweedowego żakietu.

Rozkloszowane sukienki, cygaretki i bliźniaki

Jak ubierały się kobiety w latach 50. XX wieku? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie najlepiej sięgnąć do kinematografii z tamtego okresu. "Śniadanie u Tiffany’ego" czy "I Bóg stworzył kobietę" to filmy z rewelacyjnymi kreacjami kultowych aktorek królujących na ekranach w połowie XX stulecia. Audrey Hepburn oraz Brigitte Bardot były dla przedstawicielek płci pięknej wzorem do naśladowania. Wtórowały im Marilyn Monroe, Jacqueline Kennedy oraz Grace Kelly. Starannie upięte włosy, najczęściej w formie koka lub fal i wyrazisty makijaż z przydymionymi cieniami na powiekach oraz czerwoną szminką w rolach głównych akcentowały urok sukienek z rozkloszowanym dołem i mocno dopasowaną górą. W casualowe trendy, oprócz wspomnianego fasonu, znakomicie wpisywała się wrap dress. Kopertowy krój przewiązywany w pasie, nie tylko podkreślał piękno sylwetki, ale gwarantował maksimum wygody.

Doskonałym strojem na co dzień były wąskie spódnice, również te o starannym ołówkowym cięciu, dopełnione przez koszule wpuszczane do środka i podkreślone przez szeroki pas. Kobiety nie opierały się także garsonkom, wzorowanym na tych, pochodzących z atelier Madame Chanel. Pod koniec dekady do ich szaf zakradły się spodnie. Klasyczne cygaretki o długości 7/8 tworzyły idealne kompozycje zarówno z luźnymi koszulami, jak i bardzo popularnymi wówczas bliźniakami, czyli bluzkami opinającymi ciało zestawionymi z krótkimi kardiganami wykonanymi z tej samej włóczki.

W latach 50. nie brakowało też ciekawych rozwiązań na wieczór. Podczas wielkich wyjść triumfowały rozkloszowane sukienki. Oprócz sięgających do samej ziemi krojów maksi, swoje pięć minut przeżywały wówczas fasony midi, które w duecie z wysokimi czółenkami na szpilce prezentowały się wyjątkowo elegancko. Kobiety nie bały się zarówno mocno wyciętych dekoltów, jak i kreacji odsłaniających plecy. Uwagę przyciągały zdobienia. Kokardy, falbany, cekinowe hafty sprawiały, że moda wieczorowa z połowy XX stulecia była zróżnicowana tak, aby każda miłośniczka szyku mogła znaleźć w niej coś dla siebie.

Desenie i dodatki modne w połowie XX stulecia

Lata 50. zachwycały różnorodnością kolorów i deseni. Wśród jednolitych sukienek na prowadzenie wysuwała się oczywiście mała czarna. Na co dzień kobiety chętnie sięgały po nasycone odcienie, w tym także szmaragd oraz głęboki fiolet. Nie brakowało czerwieni, która właśnie w tym okresie stała się klasykiem w damskiej garderobie. Za sprawą gwiazd ze szklanego ekranu, do kanonu trendów weszły pastele. Rozbielone tonacje idealnie komponowały się z krojami podkreślającymi piękną, kobiecą sylwetkę. Z kolei wśród wzorów serca kobiet podbiły groszki. Maleńkie kropki czy duże, rzucające się w oczy motywy stały się symbolem tamtych czasów. W modzie była również kratka, szczególnie ta w wydaniu vichy i tattersal oraz marynarskie pasy. Ostatnie okazały się niezrównane w wizualnym modelowaniu sylwetki. Poprzeczne prążki nadawały wyjątkowo szczupłej figurze delikatnych krągłości, zaś podłużne były bezkonkurencyjne dla kobiet, które chciały zamaskować niechciane centymetry.

W połowie XX wieku do głosu doszły też kwiaty. Duże, rzucające się w oczy motywy w wyrazistych kolorach wnosiły do damskich stylizacji nutę optymizmu i wdzięku. Mówiąc o trendach epoki powojennej, warto wspomnieć o dodatkach. Oprócz klasycznych czółenek na szpilce, w tym okresie narodziły się buty peep toe.

Pod koniec dekady do świata mody weszły baleriny stworzone dla Brigitte Bardot. W latach 50. powstała również słynna do dziś chanelka czyli mała, pikowana torebka na łańcuszku, a ponadto Kelly Bag uszyta dla księżnej Monako przez dom mody Hermes. W charakterze biżuterii rekordy popularności biły perły wylansowane przez Coco Chanel. W wieczorowych okolicznościach kobiety nie stroniły od ażurowych rękawiczek, które nadawały stylizacjom awangardowy sznyt.

Filigranowa Twiggy symbolem lat 60.

Po lansujących kobiecość w każdym calu latach 50. nastały dość minimalistyczne trendy kolejnej dekady. Po śmierci Christiana Diora kierunek zaczął wyznaczać jego uczeń - Yves Saint-Laurent. Designer, mocno inspirujący się stylem subkultur, szybko stracił posadę w prestiżowym domu mody założonym przez Diora, co pozwoliło mu rozwinąć skrzydła i wypromować własną markę, która zrewolucjonizowała podejście do trendów. Jej symbolem była znana do dziś sukienka "mondrianka". Uszyta z dość grubego materiału i ozdobiona motywem z grafik słynnego holenderskiego malarza, Pieta Mondriana, zawróciła kobietom w głowach i przetarła szlak dla nowych trendów. Yves Saint-Laurent wprowadził też do damskiej garderoby męski pierwiastek w postaci smokingu oraz kompozycje w stylu power dressing, odzwierciedlające silny, kobiecy charakter. Perfekcyjnie skrojone żakiety i wąskie spódnice lub spodnie do dziś są podstawowym elementem w szafach bezkompromisowych bizneswomen.

Przeciwieństwem dla projektów Saint-Laurenta, były z kolei propozycje Mary Quant. Designerka jako pierwsza odważyła się wprowadzić do świata mody mini spódniczki, lansowane następnie przez Twiggy - najbardziej znaną modelkę tamtych czasów. Wspominając lata 60. XX wieku warto zaznaczyć, że w tym okresie światowa stolica mody przeniosła się z Paryża do Londynu. Niesione muzyką Beatlesów ulice angielskiej metropolii stały się wyznacznikiem stylu i przyciągały największe ikony.

Trapezowa sukienka, pudełkowy żakiet, a może spodnie dzwony?

Królująca dotychczas sylwetka klepsydry, w latach 60. XX stulecia musiała ustąpić miejsca szczupłej, trochę androgynicznej figurze, charakteryzującej się przede wszystkim brakiem wcięcia w talii. Kanonem piękna przestała być już Brigitte Bardot. Wybiegi podbiła bowiem filigranowa Twiggy z ogromnymi oczami oraz krótką, chłopięcą fryzurą. To właśnie za jej przykładem kobiety zaczęły sięgać po lekko rozkloszowane spódnice mini, które łączyły z obcisłymi bluzkami oraz pudełkowymi żakietami. Zarówno w modzie casualowej, jak i wieczorowej na prowadzenie wysunęła się trapezowa sukienka. Gładka lub zdobiona delikatnymi aplikacjami wnosiła do garderoby wdzięk i elegancję. Najpopularniejszym kolorem nadal pozostawała czerń, doskonale kontrastująca z równie modnymi wówczas bielą i czerwienią. Jej alternatywą był natomiast głęboki granat, idealnie wpisujący się w szereg okoliczności.

W modzie codziennej nie zabrakło także cygaretek o skróconych nogawkach, które przeszły z poprzedniej dekady za sprawą Grace Kelly. Z kolei dopasowane do sylwetki sukienki o prostym kroju oraz modne do dziś trencze wprowadziła na salony Audrey Hepburn, która nadal wyznaczała trendy dla prawdziwych elegantek. Zmiany społeczno-polityczne, jakie rozgrywały się na arenie międzynarodowej, znalazły odbicie w modzie. Pod koniec dekady zaczęły klarować się kierunki hippie, hołdujące wolności i życiu w zgodzie z naturą. Szerokie spodnie-dzwony oraz kwieciste koszule przewiązane szerokim pasem po raz kolejny zmieniły myślenie o modzie, ukazując jej zupełnie odmienione oblicze, pełne jaskrawych kolorów i niczym nieograniczonego entuzjazmu.

Op-art i metaliczny błysk w latach 60. XX wieku

Lata 60. wprowadziły na wybiegi zupełnie nowe desenie. Królujące do tej pory kwiaty, grochy i kratka musiały ustąpić miejsca bardziej finezyjnym, geometrycznym wzorom. Trendem, który z impetem wdarł się na wybiegi mody był Optical-Art, w skrócie nazywany op-art. Ubrania z kontrastującymi motywami wywołującymi wrażenie nadruków 3D wprowadzały do garderoby zabawowy pierwiastek. Były także niezrównanym sposobem na zatuszowanie mankamentów sylwetki i podkreślenie jej walorów. O kobiecą uwagę konkurowały z nimi ubrania uszyte z metalicznych tkanin, najczęściej w kolorze srebra lub złota. Futurystyczne kreacje mieniące się w blasku świateł nawiązywały do pierwszego lotu człowieka na Księżyc. Jeden z najbardziej znanych projektantów dekady, Paco Rabane, postanowił pójść o krok dalej i stworzył kreację z metalowych blaszek, udowadniając, że moda lat 60. jest nierozerwalnie połączona ze sztuką.

Trendy, które pojawiły się w drugiej połowie XX stulecia, zapaliły też zielone światło przed niepowtarzalnymi dodatkami. Wysokie czółenka peep toe zostały zastąpione przez wygodne baleriny oraz botki na płaskiej podeszwie. Kobiety chętnie sięgały po awangardowe kozaki za kolano, doskonale pasujące do modnych wówczas winylowych płaszczy przeciwdeszczowych, idealnie odpowiadających oczekiwaniom kapryśnej, angielskiej pogody. Wygodne buty tworzyły zgrany duet z niewielkimi torebkami na ramię. Natomiast kobiety hołdujące stylowi hippie, chętnie wybierały duże płócienne torby zdobione wyrazistymi deseniami, które dodatkowo ozdabiały naszywkami. W garderobach fashionistek z tamtego okresu nie brakowało także kolorowych i wzorzystych rajstop oraz barwnych apaszek, akcentujących zamiłowanie kobiet do eksperymentowania z modą. W świecie biżuterii na prowadzenie wysunęły się kolczyki. Srebrne kule bądź warianty o geometrycznej formie pozwalały świetnie wymodelować profil twarzy i jednocześnie były detalem, dzięki któremu ówczesne kobiety wyróżniały się w tłumie.

Komentarze