Niż (kryzys) demograficzny - dane o katastrofie demograficznej w Polsce

Katastrofa demograficzna w PolsceW przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się tematy związane z kryzysem (niżem) demograficznym oraz spadającą dzietnością. Eksperci alarmują, że w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Ze względu na konstrukcję systemu emerytalnego stanowi to ogromny problem, który w przyszłości może przyczynić się do prawdziwej katastrofy gospodarczej. Dlaczego Polki nie decydują się na posiadanie dzieci lub podejmują tę decyzję w późnym wieku? Co można zrobić, by poprawić dzietność? Jak przygotować się na problemy związane z demografią?

Dane o katastrofie demograficznej w Polsce

Polski system emerytalny opiera się na schemacie odpowiedzialności pokoleniowej. Osoby, które w tej chwili odprowadzają składki emerytalne, w rzeczywistości finansują emerytury obecnym emerytom. Te pieniądze nie są odkładane, ale wydaje się je na bieżąco. W związku z tym, na emerytury osób obecnie pracujących będą składały się w przyszłości ich dzieci. Dlatego tak ważne jest, by jak najwięcej dzieci się urodziło, żeby później miał kto pracować na te świadczenia i system się nie załamał.

Obecny wskaźnik dzietności wynosi 1,4. Oznacza to, że na każdą kobietę w wieku rozrodczym (od 15 do 49 roku życia) przypada 1,4 dziecka. Żeby można było mówić o zastępowalności pokoleń i stabilnym systemie emerytalnym wskaźnik dzietności powinien oscylować w okolicach 2,1. Analitycy jednak ostrzegają, że przy obecnej liczbie kobiet w wieku rozrodczym nawet otrzymanie tak wysokiego współczynnika nie gwarantuje stabilności systemu. Można jednak wpłynąć na zwiększenie dzietności i opóźnienie lub spowolnienie katastrofy (niżu) demograficznej. Pozwoli to na wprowadzenie zmian w funkcjonowaniu systemu emerytalnego.

Przyczyny niżu demograficznego

Wszelkie badania dotyczące rodzicielstwa pokazują, że Polacy chcą mieć potomstwo. Większość par twierdzi, iż optymalnym rozwiązaniem jest posiadanie dwójki lub trójki dzieci. Jednak zapewnienia podawane w ankietach nijak się mają do rzeczywistości. W praktyce, kobiety w Polsce rodzą swoje pierwsze dziecko w okolicach 30-stego roku życia, ponad dwa miliony Polaków ma problemy z niepłodnością, a kilka procent deklaruje, że w ogóle nie chce mieć potomstwa. Jeżeli do tego dodamy jeszcze wyjątkowo restrykcyjne prawo, które zmniejsza bezpieczeństwo kobiet w ciąży, fatalną opiekę okołoporodową oraz antynatalistyczne nastawienie społeczne, to mamy przepis na ogromny problem w przyszłości.

By zobrazować sobie sytuację warto wymienić i przeanalizować podstawowe bariery, utrudniające kobietom podjęcie decyzji o macierzyństwie:

  • opieka okołoporodowa,
  • dostępność żłobków oraz przedszkoli,
  • problemy na rynku pracy,
  • dostęp do aborcji oraz antykoncepcji,
  • brak partnerstwa w związku,
  • niepłodność,
  • czynniki ekonomiczne,
  • zmiany kulturowe.

1. Opieka okołoporodowa

Zagadnieniem nierozerwalnie związanym z macierzyństwem jest okres ciąży oraz porodu. To właśnie porodu Polki boją się najbardziej i nie chodzi tutaj o sam jego przebieg, ale o system opieki okołoporodowej w Polsce. Całkiem niedawno opublikowano badania jednej z agencji rządowych. Badania dotyczyły poziomu jakości opieki okołoporodowej w Polsce. Okazało się że ponad 70% państwowych placówek położniczych nie spełnia podstawowych standardów opieki. Kobiety w ciąży nie mogą liczyć na znieczulenie, osobne sale, możliwość skorzystania ze specjalistycznego sprzętu oraz opiekę wykwalifikowanego personelu. Na oddziałach położniczych często przebywają osoby trzecie, np. studenci czy duchowni, mimo, iż większość kobiet nie wyraża na to zgody. Takie sytuacje negatywnie wpływają na poczucie godności i zakłócają spokój matek. Z drugiej strony, brakuje anestezjologów, położnych, pielęgniarek oraz lekarzy. Personel jest przemęczony, a swoje frustracje często wyładowuje na rodzących. Kobiety są też nacinane wbrew ich woli podczas porodu, by go usprawnić, a następnie źle zszywane, co wpływa na późniejsze powikłania i czas gojenia się rany. Ponad 40% wszystkich porodów odbywa się przez cesarskie cięcie. Stanowi to ogromną liczbę i pokazuje jak bardzo Polki boją się naturalnego porodu. Wiele matek zaznacza, że po traumie związanej z pierwszym porodem nie decydują się na kolejne dziecko. Jakość opieki okołoporodowej wprost wpływa na dzietność.

2. Dostępność żłobków oraz przedszkoli

Dzisiejsze matki, to kobiety aktywne zawodowo, które doskonale radzą sobie łącząc opiekę nad dzieckiem z realizacją aspiracji zawodowych. Państwo powinno wspierać tego rodzaju model, ale - niestety - rzeczywistość po raz kolejny wygląda dużo gorzej. Liczba dostępnych żłobków oraz przedszkoli zwłaszcza w dużych miastach spada. Młodzi rodzice muszą walczyć o miejsca w państwowych placówkach, a miejsca prywatne są bardzo drogie. W związku z tym, wymusza się na kobietach dłuższe pozostanie w domu. Taka osoba ma potem problemy z powrotem do pracy i kontynuowaniem kariery. Dlatego Polki odkładają decyzję o macierzyństwie jednocześnie przyczyniając się do kryzysu demograficznego, często decydują się na nie dopiero w okolicach 40-stego roku życia, gdy mają stabilną sytuację finansową. Czasami kariera wygrywa z chęcią posiadania dziecka.

3. Problemy na rynku pracy

O polskim rynku pracy już od dawna mówi się w kontekście dzikiego kapitalizmu. Warunki dyktuje tutaj pracodawca, a pracodawca chce, by firma przynosiła dochody i szybko się rozwijała. Przedsiębiorstwo nie może sobie pozwolić na utrzymywanie pracownika, który nie będzie pracował, ale w pewien sposób będzie blokował miejsce pracy, przebywając na urlopie macierzyńskim. Kobiety w ciąży i młode matki są dyskryminowane już na etapie rozmowy kwalifikacyjnej. Pracodawcy niechętnie zatrudniają młode kobiety, ponieważ liczą się z tym, że mogą one w przyszłości wyjść za mąż i zajść w ciążę. Dyskryminacji podlegają także młode matki, ponieważ istnieje ryzyko, że będą często niedostępne z uwagi na problemy związane z posiadaniem małego dziecka. Postrzeganie przez rynek pracy młodych kobiet ma ogromny wpływ na ich decyzje dotyczące macierzyństwa, co również jest jedną z przyczyn katastrofy demograficznej.

4. Dostęp do aborcji oraz antykoncepcji

Pod koniec 2020 roku polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że jedna z przesłanek pozwalających na terminowanie ciąży jest niezgodna z konstytucją. W praktyce, oznacza to niemal całkowity zakaz aborcji. Środowiska medyczne apelują o szybkie wprowadzenie ustawy ratunkowej, która pozwoli w sposób kompleksowy dbać o bezpieczeństwo kobiet w ciąży. Zmiany wprowadzone przez wyrok Trybunału Konstytucyjnego naruszają prawa człowieka, w tym wypadku prawo kobiet do decydowania o własnym zdrowiu i życiu. Brak możliwości terminowania ciąży patologicznej lub uszkodzonej w sposób bezpośredni zagraża bezpieczeństwu kobiet. Lekarze nie chcą terminować takich ciąż obawiając się odpowiedzialności karnej. Uzasadnieniem wyroku była chęć ograniczenia liczby aborcji, jednak już teraz wiadomo, że wyrok nie wpłynął na liczbę zabiegów. Aborcje odbywają się za granicą ze wsparciem środowisk kobiecych. Dodatkowo, spadła liczba wykonywanych badań prenatalnych, ponieważ kobiety otrzymujące negatywny wynik badania USG nie kontynuują diagnostyki tylko farmakologicznie terminują ciąże podejrzane.

Kilka lat temu zmieniono również sposób dostępu do antykoncepcji awaryjnej. Tabletka "dzień po" jest obecnie dostępna tylko na receptę, ale praktycznie uniemożliwia korzystanie z niej we właściwy sposób. Taką tabletkę można przyjąć do 72 godzin po stosunku, a na wizytę do ginekologa, celem otrzymania recepty, czeka się tygodniami. Tutaj również z pomocą przychodzą organizacje kobiece, które pozwalają szybko zdobyć taką tabletkę przez Internet. Również przez Internet dostępne są tabletki do aborcji farmakologicznej.

Powyższe próby ograniczenia kobietom możliwości decydowania o własnej rozrodczości nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Wręcz przeciwnie, system opieki zdrowotnej nie jest w stanie określić ile aborcji rocznie wykonują Polki, ani dlaczego je wykonują. Takie badania pozwoliłyby realnie pomóc kobietom, ale w obecnej sytuacji nie jest to możliwe. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wpłynął na decyzje dotyczące macierzyństwa, zwłaszcza u kobiet, które przekroczyły 35 rok życia. Takie osoby nie zdecydują się na pierwszą lub kolejną ciążę, ponieważ mają świadomość, że w razie problemów nie uzyskają oczekiwanej pomocy. Zakaz aborcji na pewno wpłynie na wskaźnik dzietności, choć nie będzie to znaczący wpływ.

5. Brak partnerstwa w związku

W XXI wieku coraz więcej związków decyduje się na funkcjonowanie w modelu partnerskim. Partnerzy dzielą się obowiązkami domowymi i wspólnie uczestniczą w opiece nad dzieckiem. Mimo, iż model ten zyskuje zwolenników, to jednak nadal bardzo popularny jest system patriarchalny, gdzie to kobieta zajmuje się domem, a mężczyzna realizuje się w pracy zawodowej. Partnerstwo odpowiada zwłaszcza kobietom i to one nalegają na taką formę współżycie w rodzinie. Mężczyźni jednak niechętnie do tego podchodzą. W konsekwencji, po pojawieniu się pierwszego dziecka i braku wsparcia ze strony partnera kobieta nie decyduje się na kolejne. Brak pomocy ze strony męża czy partnera wpływa bezpośrednio na decyzję o powiększeniu rodziny.

6. Niepłodność

Problem niepłodności określa się mianem problemu XX wieku. Przyczyn niepłodności jest wiele, od niewłaściwego trybu życia po uwarunkowania genetyczne i problemy czysto medyczne. Medycyna wychodzi naprzeciw tym problemom i stara się je zwalczać. Osoby mające problem z niepłodnością mogą liczyć na procedury, które umożliwią im posiadanie dziecka. Jedną z najskuteczniejszych i najpopularniejszych jest metoda in vitro. Niestety, kilka lat temu polski rząd zrezygnował z finansowania tego sposobu leczenia niepłodności. Pary chcące zajść w ciążę muszą samodzielnie finansować całą procedurę lub liczyć na wsparcie samorządów. Przyjmuje się, że w Polsce ponad 2 miliony osób w wieku rozrodczym ma problemy z niepłodnością. Przy odpowiednim finansowaniu i dobrej woli państwa można znacząco zwiększyć dzietność. W przypadku metody in vitro opór państwa wydaje się co najmniej dziwny i przypuszcza się, że jego charakter ma podłoże religijne. Kościół katolicki od zawsze sprzeciwia się in vitro, a hierarchowie starają się wpływać w tym zakresie na decyzje rządzących.

7. Czynniki ekonomiczne

Badania ankietowe pokazują, że Polacy czynnik ekonomiczny wskazują jako ten podstawowy, który wpływa na bezpośrednią decyzję o rodzicielstwie. Jednak w praktyce, nie dla wszystkich ekonomia ma aż tak duże znaczenie - stanowi tutaj świetną wymówkę, gdy się nie chce zachodzić w ciążę. Łatwiej powiedzieć, że "nie decydujemy się na dziecko ponieważ nas na nie nie stać, nie mamy gdzie mieszkać itd., niż tłumaczyć, że wygodniej nam bez dziecka, że wolimy psa czy chcemy podróżować". Gdyby czynniki finansowe odgrywały istotną rolę, to wsparcie, które oferuje państwo w postaci 500 plus przyniosłoby ogromny sukces, a przecież nie wpłynęło na realne zwiększenie dzietności. Kwestie ekonomiczne są istotne i brane pod uwagę przy zakładaniu rodziny, ale nie odgrywają aż tak znaczącej roli podczas decyzji o rodzicielstwie.

8. Zmiany kulturowe

Za jeden z najskuteczniejszych czynników zmniejszających dzietność uważa się zmiany kulturowe. Intensywnie promuje się poglądy antynatalistyczne, które w sposób bezpośredni przekładają się na chęć posiadania potomstwa. Produkty popkultury przekonują młodych ludzi, że posiadanie dziecka utrudnia realizację własnych marzeń. Widzimy to w filmach i serialach czy słyszymy w piosenkach. W przestrzeni kulturowej brakuje miejsca dla dzieci, więc można odnieść wrażenie, że na posiadanie dziecka jest jeszcze czas, że posiadanie dziecka jest niemodne, stanowi przeszkodę i koszt. Trend ten odbija się zwłaszcza w decyzjach kobiet. Młode dziewczyny mają świadomość, że ciąża może zniszczyć figurę i znacznie obniżyć komfort życia. Starają się więc przedłużyć okres swobody, a na ciążę wybierają ostatni moment. Warto zaznaczyć, że często jest już za późno na realizację macierzyńskich planów.

Jak wpłynąć na niż demograficzny i poprawę dzietności w Polsce?

Eksperci zastanawiają się w jaki sposób wpłynąć na poprawę dzietności w Polsce i czy antynatalistyczne zmiany kulturowe można jeszcze w jakiś sposób skorygować. Oczywiście, nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, choć na pewno warto dokonać zmian, które zachęcą kobiety do posiadania dzieci.

  • Dofinansowanie oraz większa kontrola jakości opieki okołoporodowej to krok w dobrym kierunku. Pozytywne wspomnienia z pierwszego porodu mogą wpłynąć na decyzję o kolejnym dziecku.
  • Zmiana prawa aborcyjnego i pozostawienie decyzji o ewentualnym terminowaniu ciąży w rękach kobiety sprawi, że nie będą one bały się zachodzić w ciążę. Lekarze będą mieli większą swobodę w udzielaniu pomocy, a wszystkie procedury będą odbywały się z dala od polityki czy religii.
  • Istotną rolę w podnoszeniu dzietności może odegrać także promowanie posiadanie dzieci w przestrzeni kultury. Filmy oraz seriale ukazujące pozytywne aspekty posiadania licznej rodziny działają na wyobraźnię i pomagają podjąć decyzję o pierwszej lub kolejnej ciąży.
  • Nie można także zapominać o aspektach finansowych. Wsparcie państwa w tym zakresie musi docierać do najbardziej potrzebujących. Państwo winno inwestować w żłobki oraz przedszkola. Dzięki temu będą rodziły się dzieci, a równocześnie społeczeństwo nie straci pracownika w postaci kobiety, która zazwyczaj decyduje się na wiele lat pozostać w domu i nie podejmować działalności zarobkowej.
  • Zadaniem państwa jest także przeciwdziałanie niepłodności i umożliwienie osobom borykającym się z brakiem płodności leczenia. Państwo powinno finansować procedury in vitro oraz wszelkie badania, które pozwolą ustalić przyczynę niepłodności. Prawo musi w tym zakresie być wyjątkowo elastyczne i dostosowywać się do zmieniającej się rzeczywistości, tak by służyło społeczeństwu.

Czy można uchronić się przed katastrofą demograficzną?

Nawet bardzo skuteczna polityka podnoszenia dzietności nie uchroni nas całkowicie przed katastrofą demograficzną. Natomiast, dzięki podjęciu odpowiednich kroków możemy ten proces spowolnić. Dzięki temu państwo zyska czas potrzebny na przeprowadzenie gruntownej reformy systemu emerytalnego. System musi być odporny na spadającą dzietność i w nieco inny sposób finansowany. Pozostawienie dotychczasowych mechanizmów sprawi, iż za kilkadziesiąt lat zabraknie pieniędzy na bieżącą wypłatę emerytur. Może to doprowadzić do katastrofy gospodarczej, ponieważ niska liczba dzieci obecnie, to brak rąk do pracy w przyszłości. W takiej perspektywie czeka nas spowolnienie gospodarcze.

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest masowa migracja z zewnątrz. Należy jednak pamiętać, że ludność napływowa musi być zbliżona kulturowa, by nie tworzyły się dodatkowe konflikty, zwłaszcza na tle religijnym. Przede wszystkim trzeba pogodzić się z tym, że współczynnik dzietności będzie malał i skupić się na dalszych działaniach, które pozwolą Polsce przejść przez ten proces spokojnie i bezpiecznie.

Komentarze